Blog > Komentarze do wpisu
Kortez...Mój dom..

Ponieważ w zasadzie przesiadłam się na robienie zdjęć głównie telefonem i ponieważ od dawien dawna nie było tu moich przemyśleń, a od jakiegoś czasu aż korci mnie by coś napisać... dziś będzie o muzyce. Od ukazania się płyty Korteza "Mój dom" minął już miesiąc. Szybko dotarła na szczyty list, jest również w folderze "polecane" w serwisach muzycznych. Przyznaję, że długo zwlekałam z odsłuchaniem płyty w całości, ale żeby mieć jakikolwiek pogląd trzeba najpierw przesłuchać. Pierwszy raz...no cóż po dwóch utworach po prostu odpuściłam. Po kilku tygodniach przesłuchałam i przyznaję, że podzieliłam zdanie entuzjastów. Pomyślałam: Kortez, jaka świetna płyta, znowu. No gratulację....ale tak było przez chwilę. Przesłuchałam trzeci raz...spauzowałam album po drugim czy trzecim kawałku i powiedziałam głośno: Tego nie da się po prostu słuchać...no nie.... 

Kortez

Wyjaśniając przytoczę Wam pewną osobistą historię. Blog ma ponad osiem lat i wiele osób czytało go od deski do deski. W tej grupie znalazły się osoby, których w ogóle nie znam. Kiedyś napisał do mnie pewien ktoś, mężczyzna... nic o nim nie wiedziałam. To co przeczytałam było dla mnie szokiem, a brzmiało mniej więcej tak: Twój blog, a w zasadzie to co tu piszesz jest jak ból dupy. Dokładnie tych słów użył. Oczywiście, że się obraziłam i uznałam, że się w ogóle nie zna. To były przecież moje przemyślenia, osobiste, wylewałam swoje historie właśnie tutaj... Dużo musiało czasu upłynąć zanim zrozumiałam, że ta obca osoba ma w zupełności rację. Oczywiście, czasem bywają sytuacje ciężkie, trudne... ale siedzenie i wręcz celebrowanie tego stanu do niczego nie prowadzi. Dokładnie do niczego...

 

Kortez

Wracając do Korteza. Pierwszy raz podrzuciła mi "Zostań" kumpela przy okazji Jego pierwszej płyty. Kupiłam Go wtedy, ale bardziej jego barwę głosu, gitarowe dźwięki, sposób w jaki składa zdania, kupiłam poetyckość tych zdań. Był dla mnie w pewien sposób ciekawostką na rynku muzycznym. Przyznaję, że nadal przerzucam kilka kawałków na płycie, nie jestem w stanie przesłuchać jej w całości. No i teraz "Mój dom". Cóż, powtórka z historii...tylko, że jak przedtem czułam się zaskoczona i zaciekawiona, tak teraz ...nuda. 

Być może ostatnio zostałam rozpieszczona przez artystów muzycznych, którzy mimo kilkuletnich dorobków, wydanych płyt zaskakują mnie. Oferują coś nowego, słychać przeogromny rozwój, wręcz pójście drogą, która nie będzie lubiana przez długoletnich fanów. Patrz Coma, patrz Miuosh, Taco Hemingway... Takie pozostawienie zdezorientowanego fana z nowym materiałem lubię właśnie najbardziej. To zaskakuje, uczy, rozwija. 

Teraz zastanówmy się dla kogo jest właściwie płyta "Mój dom"? No właśnie... czy odbiorcami nie będą przypadkiem nastolatkowie albo dwudziestolatkowie? Nie mogłam tego ująć delikatniej. Mamy codziennie mnóstwo spraw, problemów w pracy... w sferze prywatnej również. Jesteśmy zabiegani, nie mamy czasu dla siebie czy bliskich. Ale wiemy też doskonale, że samo się nie zrobi, że czasem trzeba się przemóc, zrobić coś wbrew sobie, mimo że się nie chce. Zrobić mały krok w przód. Po drugie czy my w ogóle mamy czas na takie użalanie się? No nie mamy...ani dla siebie...ani dla bliskich. Ból dupy nie prowadzi do niczego. Owszem, nie mogę powiedzieć, że cała płyta jest niefajna. Są może dwa, trzy kawałki... ale pomimo pięknej barwy głosu... jest to krok w tył. 

piątek, 08 grudnia 2017, jjulliettaa

Polecane wpisy

  • Hello my new HUAWEI P20 Lite...

    Przez ostatnie kilka tygodni miałam okazję testować smartfon Huawei P20 Lite, który premierę miał wiosną tego roku. Celem akcji jest sprawdzenie telefonu w każd

  • Miuosh...Nie...

    Kiedy pierwszy raz przesłuchałam płytę Miuosha "Pop" nie byłam przekonana. Bardzo szybko jednak zmieniłam zdanie. Minęło ponad pół roku od premiery krążka i na

  • Podmiot czynności twórczych...

    I najpewniej była to chwila, gdy należało się zatrzymać... Rozpatrzyć z pewnego dystansu rozmieszczenie realnych punktów odniesienia mojego aktualnego położenia

Komentarze
2017/12/08 21:26:48
Dla mnie ta płyta jest po prostu wtórna! To bardzo dobra, muzycznie i tekstowo, bardzo ciekawa i bardzo niestety wtórna płyta. Gdyby Kortez wydał oba krążki jako dwupłytowy album...? Nie wydał! Wydał dwie identyczne płyty. Z pewnością druga wzbudzi entuzjazm wśród fanów, którzy dopiero artystę poznają i z pewnym zniesmaczeniem odkryją drugi ( a pierwszy w dorobku krążek). A być może Ci sami czując niedosyt pierwszy krążek wchłoną. Oby! Chyba pierwszy raz jestem tak zawiedziony tak świetną płytą.