RSS
piątek, 18 lipca 2014
Coraz bardziej...

Uczę się tak jak kiedyś robić zdjęcia "bezsensu". Od dawna nie miałam okazji wyjść z aparatem na miasto, do ludzi i po prostu robić zdjęcia nieistotne, takie dla własnej satysfakcji. Już zapomniałam jakie to przyjemne być niewidzialną. Przechadzać się wśród obcych, zauważać niezauważalne, czuć i oddychać czymś innym niż codzienność i rutyna. 

Coraz bardziej

Coraz bardziej

coraz bardziej

Przez lata planowałam wszystko, w najmniejszych szczegółach, do przesady. A tu niespodzianka. Spakowaną walizkę do Gdańska nie wrzuciłam do bagażnika. Czy ktoś podejrzewałby mnie, że odpuszczę wyjazd do ukochanego Trójmiasta? Po co miałabym jechać i chodzić po tych samych ulicach, skoro jest tyle miejsc, których nie odkryłam? Tak zrodził się wyjazd do Torunia. Do Torunia, w którym miałabym być już dawno. Zbyt długo się zastanawiałam. Zupełnie niepotrzebnie. Wyjazd do Torunia...był taki prosty :-).

coraz bardziej

coraz bardziej

coraz bardziej

Dziś już wiem, że zupełnie niepotrzebne są dogłębne analizy w stylu: po co? jak? i dlaczego? Analizy prowadzące donikąd. Nie mam nic do stracenia. Bardzo rzadko bywa coś do stracenia. Nie boję się utraty twarzy. Nie robię nic niewłaściwego. Nie ranię innych. Jestem sobą. Jestem TĄ, którą przez lata bałam się być. Już się nie boję. Ufam sobie. Lepiej coś zrobić, zadziałać, niż po latach żałować, że nie wykorzystało się cienia szansy. 

coraz bardziej

coraz bardziej

coraz bardziej

Wszystkie moje słabości, wahania i rozterki zamieniam w atuty. Wrażliwość to cholerny atut. Mocniej czuję, więcej widzę, więcej pragnę, ale też więcej płacę. Nie zamienię tego, nie będzie inaczej. Nie pocieszę się zwykłością i miernotą. Idę pod prąd, okrężną drogą, dłuższą. Co z tego, jeśli jest mi dane przeżywanie wszystkiego o wiele bardziej i coraz mocniej niż innym.

coraz bardziej

coraz bardziej

coraz bardziej

W ostatnim czasie dzieją się sytuacje, których nie rozumiem, które mi się nawet nie śniły. Sytuacje, o których będę opowiadać potomnym z dumą i uśmiechem na twarzy. Czasem pytam się: dlaczego ja? Uśmiecham się do siebie. Nie odpowiadam. Wiem...że nic nie dzieje się przypadkowo :-))). 

coraz bardziej

coraz bardziej

coraz bardziej

Uczę się...każdego dnia się uczę przeżywać coraz bardziej. Uczę się chcieć coraz więcej, wymagać od siebie. Być silniejszą. Uczę się doceniać szczerość. Taką prawdziwą, niezagmatwaną. Nie potrzebne mi słodkie słówka od fałszywych ludzi, dla których nic nie znaczę. Wolę gorzką szczerość od osób, na których muszę czekać długie wytęsknione tygodnie by móc się z nimi zobaczyć. To oni są prawdziwi, namacalni i wieczni, NAJWAŻNIEJSI. 

 coraz bardziej

coraz bardziej

coraz bardziej

Coraz bardziej...chcę żyć...coraz bardziej chcę czuć...coraz bardziej chcę widzieć...coraz bardziej chcę pragnąć...coraz bardziej chcę chłonąć muzykę...każdy jej dźwięk...każdą nutkę...coraz bardziej chcę KOCHAĆ. KOCHAĆ SIEBIE I INNYCH.

coraz bardziej coraz bardziej

22:50, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2014
Parszywy Rajd...

No dobrze Moi Mili teraz będzie o czymś co lubię ostatnio NAJBARDZIEJ! W lipcu odbył się kolejny meeting Parszywa Wrak Race. Organizatorzy rozłożyli imprezę na dwa dni. Widać było znaczną poprawę bezpieczeństwa kibiców. Już nie dało wejść się wszędzie. Park Maszyn był niedostępny, tu akurat wielka szkoda. W przerwach między przejazdami Wraków można było posłuchać rockowe kapele. Wjazd na imprezę był biletowany, i dobrze! A co! Za dobre wrażenia należy ciut zapłacić. 

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego zapach spalonego sprzęgła i wycie silników sprawia mi taką frajdę. Mogłam sobie pozwolić jedynie na jeden dzień tej zacnej imprezy motoryzacyjnej. Od samego rana do późnych godzin popołudniowych stałam przy barierkach z aparatem jak ZAHIPNOTYZOWANA. Im więcej było kurzu, spalenizny tym większy uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. UWIELBIAM!

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Kolejny raz powtórzę, że kocham ludzi z pasją. Ludzi, którzy oddają się swoim zainteresowaniom bezgranicznie! Uczestnicy Parszywego Rajdu swoją pasją mogliby obdzielić połowę naszego marudnego społeczeństwa. Z radością na nich patrzyłam. Niektórzy zaliczając kolejne okrążenia krzyczeli do obsługi z pytaniem ile jeszcze zostało im czasu, w sensie jak długo są jeszcze narażeni na wytrzęsienie wszystkich wnętrzności. Podejrzewam, że kolejny dzień uczestnik czuje się jak po chorobie morskiej :-). Mimo wszystko, wzięcie udziału w takiej ZABAWIE to byłby szczyt moich marzeń...aaaaa!

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Parszywy Rajd

Już się cieszę na kolejny raz z ekipą Parszywa. Tym razem nie będzie trzeba czekać aż tak długo. Za kilka tygodni znowu się widzimy. To wspaniale, że ktoś wpadł na taki pomysł. Cieszę się, że coraz więcej osób z grona moich znajomych chce oglądać. Ci, którzy nie pojechali niech żałują! Mają czego!

Rajd Parszywa

Parszywa Rajd

Rajd Parszywa

Rajd parszywa

Rajd Parszywa

Parszywa Rajd

Rajd Parszywa

Parszywa Rajd

Parszywa Rajd

Możliwość przebywania na tego rodzaju imprezach jest po prostu fantastyczna. Wszystkim tym, którzy mogli być jeszcze bliżej, posiadali akredytację, byli uczestnikami mogę po prostu pozazdrościć. Dla mnie to po całym tygodniu pracy niesamowita odskocznia, reset, napełnienie akumulatorów na baaardzo długi czas. Takie właśnie zdjęcia lubię robić najbardziej. Do dziś wspominam jak sama wybrałam się na zaledwie JEDEN OS Rajdu Polski na Mazurach. Nikt nie chciał jechać, a mnie długo przekonywać nie trzeba ;-). 

Jeszcze jedne OGROMNE PODZIĘKOWANIA DLA WAS KOCHANI!!!. Tylko w minionym tygodniu bloga obejrzało aż 2293 osoby!!!. Takie rzeczy nigdy mi się nawet nie śniły. DZIĘKUJĘ :-))).

Parszywa Rajd

Parszywa Rajd

Parszywa Rajd

Rajd Parszywa

20:46, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 czerwca 2014
Crows...

There are crows there by the river

There are crows there by the river

Late at night I lay and shiver

Late at night I never sleep (...)

Crows

(...)Let's go be in love tonight

I'm gonna beat it down this heart of mine

I'm gonna shut the doors

And windows tight

Turn on the light

No day no night

Just right

Come on now(...)/Julia Marcell/Crows


 

23:50, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 czerwca 2014
Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan...

Zrobiło się tutaj strasznie "ciężko"od manifestów, ważnych myśli...Ostatnio uczę się podchodzić do wszystkiego dużo mniej poważnie ;-). I muszę przyznać, że jest mi z tym cholernie dobrze! 

Zdjęcie poniżej bardzo niepoważne, lekkie i łatwe. Z ostatniej wyprawy na Podklasztorze z szalonym Sebastianem. Piosenka bardziej poważna, ale jakże potrzebna i prawdziwa. Kasia Nosowska jest znakomitą autorką tekstów!. Miłego oglądania i słuchania ;-). 

Do Rycerzy

21:45, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 maja 2014
Home...

Może się zdarzyć, że pojadę w miejsca, w których nigdy nie byłam. Może się zdarzyć, że stanę obok ludzi, których wcześniej nie znałam. Może się zdarzyć, że świadomie zejdę ze swojej ścieżki. To wszystko może się zdarzyć, na chwilę bądź dwie. W zależności czy będzie to dobre.

Home

Doskonale wiem, które miejsce jest moim domem. Doskonale wiem, w które zasady mam wierzyć. Doskonale wiem, gdzie są Ci, którzy zawsze sprowadzą mnie na ziemię. To nie raj, to mój DOM...zasady...miejsca...ludzie...szacunek...w szerokim pojęciu DOM.

Home

W większym bądź mniejszym ZAMĘCIE, w przyjemniejszych bądź mniej przyjemnych okolicznościach, chcę znaleźć każdego dnia jedną istotną chwilę. Chwilę na wypicie z samym sobą kubka gorącej Herbaty. Spojrzeniu w lustro z uśmiechem na twarzy. Powiedzeniu "To jest mój DOM, to nie raj, ale tutaj właśnie należę od pierwszego oddechu".

Home

Nie ma takiego zdeklarowanego Samotnika czy Outsidera, który nie pragnął by towarzystwa drugiego Człowieka. Człowieka, kompana do wieczornej herbaty, tak różnego i jednocześnie tak podobnego, mającego wady i zalety. Nie ma takiego Samotnika...

Home

Nie wierzę w sytuacje nie do rozwiązania. Nie wierzę w zamknięte drzwi. Nie wierzę we wrogów i nienawiść mimo celowej prowokacji. Nie wierzę w stracone okazje, póki życie trwa.

Home

Widzę uchylone okna. Wierzę w ludzi, których spotkałam. Wierzę w ludzi, którzy pozostali. Wierzę w ludzi, których dopiero poznam. Wierzę w czas.

Home

Na miłość nigdy nie jest za późno. Na tą zwyczajną, codzienną jak poranna herbata, która trzyma w rydzach szalony świat. Jednocześnie tą, która uskrzydla i dla niej chce się wracać do domu. Nie ma takiej Siły bym myślała inaczej. 

Home

Najdroższa mi piosenka Depeche Mode. To dla niej było warto stać kilka godzin na Stadionie Narodowym w Warszawie. Home...

Home

Czemu zdjęcia z Sanktuarium w Licheniu? Ponieważ nigdy bym siebie nie podejrzewała, że tam właśnie będę...;-).

20:51, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 maja 2014
Dzieje się Magia...

To już ostatni "urodzinowy" wpis. Mamy maj 2014, minęło 5 lat odkąd wzięłam aparat do ręki. W ostatnich tygodniach zapisałam się do kilku grup fotograficznych. Okazało się, że ludzie, którzy mnie nie znają i nie mają najmniejszych powodów by mówić dobrze o moich zdjęciach doceniają mój fotograficzny dorobek o wiele bardziej niż ja sama. Okazało się, że osoby, które tak samo jak ja fotografują, odkrywają miejsca, które ja już bardzo dobrze znam, w których byłam już tak wiele razy i do których lubię wracać :-).

Dzieje się magia

Dopiero dziś, kiedy otrzymuję tak wiele pozytywnych słów i opinii zauważyłam jak bardzo siebie nie doceniałam i jak bardzo w siebie nie wierzyłam. Moje zdjęcia nie są i nie będą artystyczne. Artystą człowiek się rodzi. Moje zdjęcia mają charakter dokumentalny. Zawsze były dla mnie bardzo ważne, ale nigdy nie sądziłam, że mogą się podobać komuś jeszcze. Dopiero dziś dostrzegam, że ta pięcioletnia droga, wyjazdy, plenery były istotne, bo doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym dzisiaj jestem. Jest mi teraz tak strasznie miło, że ktoś mnie docenia, że ktoś mnie pochwali. Tak bardzo mnie to uskrzydla...dzieje się Magia :-)))

Dzieje się magia

Do tej pory to nie mój fotograficzny efekt się liczył, to nie moje kadry były ważne, to nie mój nastrój był istotny. Dzisiaj zdaję sobie sprawę jak bardzo byłam stłamszona. To nie moje szczęście się liczyło :-). Doskonale wiem, że teraz będzie jeszcze trudniej. Będę potrzebowała jeszcze więcej samozaparcia, że warto, że nie wolno mi spocząć na laurach. Będę potrzebowała jeszcze więcej siły i motywacji by jechać jeszcze dalej, sfotografować jeszcze więcej na przekór wszystkiemu :-). Tego wszystkiego sobie życzę. Dziś mam tyle dobrego spokoju w sobie. To niewyobrażalne, w minionym tygodniu bloga odwiedziło 1359 osób... dzieję się Magia :-))).

Dzieje się magia

21:19, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 kwietnia 2014
Piąte urodziny jjulliettyy...Moja Krew

Moja naiwna

Gdy ciąłem czołem o bruk

Tajemna stróżka życia

o smaku chleba i rdzy

Moja krew

Moja krew

To moja waleczna

Z bezmyślnej szarpaniny(...)

To moja rumiana

Dowód słusznego trudu(...)

Moja krew

Moja krew

Oto moja leniwa krew

Senny naciek purpury

To ta słodka ciecz,

Zamknięta w systemie rurek

Moja krew

Moja krew

Oto moja w zachodzie słońca

Mieniąca się rosa(...)

Moja zmieszana krew

Zmieszana z Twoją na wiek

Oto moja milcząca krew

W nią wpisany mój kres(...)

Moja krew

Moja krew

 

Moja ochrona czerwona

Przed głodem ochrona(...)

Ty tlen mi dostarczysz

Ty bańki mi tlenu do mózgu, do naczyń

Moja krew

Moja krew

Karmiąca mnie matka

Dożylna królowa

Początku mojego zagadka

Nienasycona

Moja krew

Moja krew

Moja krew

(...)Krwawica codzienna, bo za darmo

To strup na kolanie i amen w pacierzu

I amen

Moja krew

Kropla do kropli

Koralowy sznur

Kropla dla Polski (...)

Kolejna kropla u nosa zwisa

Żywe kropidło kropi bruk

Ostatnia kropla, ofiara czysta

Kultury krwinek, rudy cud

Moja krew

Moja krew

Moja krew

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby

Chmury zguby na łby, tak, tak!

Zero er ha plus

Chętnie utoczę sobie krwi.

Utoczę sobie krwi /P.Rogucki/Coma

Moja krew

Fotografie wykonali Maciek Kopański (zdj. 8,13,14), Szymon Kubicki (zdj. 2,11), Krzysiek Barszcz (zdj. 1,3,4,5,6,9,10,12,18), Aleksandra Kunka (zdj. 7,15,16,17). 

22:54, jjulliettaa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Urodziny w III aktach...podziękowania w Muzeum Kinematografii

Pięć lat temu każdą wolną chwilę spędzałam na przeglądaniu blogów o Łodzi, a zwłaszcza: "Moje miasto wyśniona kraina" Przemka Sikory, "Łódź rysowana światłem" Maćka Kawczyńskiego oraz "Łódź na nowo" Mariusza Kucharczyka. Łódź pokazana w niezwykły sposób. Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem włożonej pracy, systematyczności, czystych, perfekcyjnych kompozycji, pięknych kadrów. Postanawiam spróbować fotografować Łódź, zakładam bloga. W ten sposób powstaje jjulliettaa, która za kilka dni obchodzi piąte urodziny.

Muzeum Kinematografii 

Zapisuję się na foto deje, zloty fotograficzne organizowane przez portal społecznościowy Moje Miasto Łódź. Mam szansę widzieć jak trzech łódzkich blogerów "pracuje". Oprócz przepięknych zdjęć wyróżnia ich przede wszystkim SKROMNOŚĆ, POKORA oraz niezwykła UPRZEJMOŚĆ :-).

Muzeum Kinematografii

Po kilku miesiącach zabawy z fotografią udaję się na półroczny kurs do Warszawskiej Szkoły Fotografii Mariana Schmidta.  To był najlepszy wybór jakiego mogłam dokonać i ze szczerego serca mogę Wam polecić. Zajęcia prowadzili fotograficy, którzy mają na koncie światowe wystawy, kilka wydanych albumów, wystawy w galeriach w całej Polsce. Śmieszy mnie, gdy ktoś dopisuje na swoim profilu na facebook'u słowo "artysta". Prawdziwi artyści nauczyli mnie, że gdy udaję się w plener powinnam się wyciszyć, a gdy już będę na miejscu powinnam najpierw obserwować i szukać wzrokiem odpowiednim kadrów. Dopiero później wolno mi fotografować albo raczej uwieczniać to co, już wymyśliłam w mojej głowie. Prawdziwi artyści nauczyli mnie by nigdy nie nazywać zdjęć fotkami. To brak szacunku do swojej pracy. Pokazali mi również różnicę między pstrykaniem a fotografowaniem. Artystą nie jest osoba, która dokonuje pełnej masakracji zwyczajnego zdjęcia w programie do obróbki. Artyście wystarczy sam aparat i jego ustawienia. Artysta odznacza się POKORĄ i PRACOWITOŚCIĄ.

 Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Tym wpisem chciałam złożyć mały hołd Łodzi, która zawsze mnie inspiruje. Chciałam podziękować mojemu Bratu, który cały czas wspiera mnie w działaniach, zrzekł się swojej lustrzanki, bym miała z czym biegać. Chciałam podziękować Szymonowi Kubickiemu, za wsparcie, za towarzystwo w plenerach, za motywację. Najszczersze podziękowania należą się Mariuszowi Kucharczykowi, który poraża mnie swą skromnością. Mistrz nad Mistrzami! Dzięki za każde dobre słowo, przekazaną wiedzę, wspólne fotografowanie i cierpliwość :-).

Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Jjulliettaa miała swoje słabsze momenty, kilkutygodniowe przestoje, zwątpienia. Dzisiaj doskonale wiem gdzie zmierzam i mam pełne przekonanie, że wróciłam do gry. Plany na kolejne zdjęcia są dość ambitne. Wymienione wyżej blogi zostały na dzień dzisiejszy "uśpione". Brakuje godziwych następców.  Zachęcam wszystkich do zabawy z fotografią, do nauki. 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za dobre słowa, motywację, za towarzystwo w poszukiwaniu zaginionego zdjęcia :-)

Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w Muzeum Kinematografii w ukochanej Łodzi. Wpis ten rozpoczyna na nowo serię fotografii Łodzi na moim blogu. 

18:10, jjulliettaa
Link Komentarze (1) »
środa, 02 kwietnia 2014
Hit the road Jack...

Już dawno nie dotykałam takich kształtów, linii karoserii, nie czułam pod palcami każdego perfekcyjnego detalu, chromu...każdy element dopasowany w najmniejszym szczególe, nieprzypadkowy...im dłużej oglądałam, dotykałam tym bardziej miękły mi kolana. 

Proponuję posłuchać poniższych piosenek i przenieść się razem ze mną w minione stulecie. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy jedną z tych dostojnych maszyn, poruszamy się po jakiejś malowniczej drodze, gdzieś przed siebie, nigdzie nam się nie spieszy i mamy niesamowitą frajdę z jazdy. Rozmarzyłam się...

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Z reguły jestem osobą, która łapy trzyma przy sobie, ale w takiej sytuacji nie mogłam...po prostu nie mogłam się powstrzymać. Lusterka, wycieraczki, klamki, chromowane chłodne elementy, lustrzana karoseria wygięta w łuki, emblematy...W minionych czasach każdy najmniejszy szczegół był dopracowany ze stuprocentową dokładnością i każdy element do czegoś służył. Nie było bylejakości, fuszerki. To była klasa sama w sobie. 

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz w życiu mam problem, aby opisać słowami to wszystko co czułam, gdy oglądałam auta. W każdym razie takie sytuacje niezmiennie zawsze mnie cieszą i dodają jakiejś magicznej energii na kolejne dni. Bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy wynajdują, przeprowadzają renowację, drugie życie mechanicznym zabytkom. Jestem pewna, że to nie moja ostatnia wizyta w podobnym miejscu. Pozostaje mi życzyć miłego oglądania... ;-)

Hit the road jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

hit the road jack

Hit the road Jack

 

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

 Jeden z moich ulubionych cytatów z "Ojca Chrzestnego"

"Moje uczucia były zranione, ale nie jestem człowiekiem, który narzucałby swoją przyjaźń tym, którzy jej nie chcą...tym, którzy uważają, że niewiele się liczę".

Hit the road Jack

hit the road jack

Hit the road jack

21:45, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 marca 2014
Główne prawdy...

Na początku marca brałam udział w plenerze fotograficznym organizowanym przez fundację ViaArt, miejsce pleneru Zakład Karny w Łęczycy. Niezmiernie ucieszyłam się, gdy udało mi się zdobyć miejsce, przyjemność fotografowania miało jedynie 40 osób. Czekałam na ten dzień kilka tygodni. Budynek bardzo stary, zabytkowy, grube mury, bardzo zimne wnętrza. A jak było w środku prezentuję na poniższych zdjęciach. 

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie łęczyca

Poranek tego dnia był dla mnie zaskakująco nerwowy, jechałam na zdjęcia z burzą w głowie. Nie planowałam takiego rozwoju sytuacji. W każdym razie, gdy tylko zaczęłam się poruszać po ulicach Łodzi, wszystko odpłynęło. Jak ręką odjął. Kolejny raz zrozumiałam jak cholernie potrzebuję Łodzi, jaka jest dla mnie ważna i jaka jest kojąca. Miasto, którego tak wiele osób nie lubi, wyśmiewa, obwinia, dla mnie jest balsamem dla duszy. Cholernie mnie wkurza, kiedy ktoś bezpodstawnie narzeka na swoje miejsce zamieszkania (Łódź), marudzi, że nic się nie dzieje, że tylko kopią, rozkopują...jeszcze nikt nie dokonał zmian w mgnieniu oka, na wszystko potrzebny jest czas, nakłady inwestycji i cierpliwości. Jeśli tylko będzie taka potrzeba będę bronić Łodzi słowem i zdjęciem. Bardzo dużo jej zawdzięczam. 

Więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

Wszystko się zmienia, moje poglądy i odczucia też. Do wszystkiego musiałam dojrzeć. Zaczynam tęsknić. Nie za przeszłością tylko wręcz przeciwnie, za przyszłością. Tęsknię za tym co będzie, za dobrem, za nowym. Jestem ciekawa przyszłości. Uchylam drzwi. Nie boję się. Czekam i jestem gotowa. Jestem dobrej myśli. A co do przeszłości to mam już zupełnie inne zdanie. Mądrzejsze, prawdziwe. Nie okłamuję samej siebie jak kiedyś. I to jest dobre. 

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

W życiu jest tak wiele możliwości, tyle otwartych drzwi i uchylonych okien. Świat na nikogo się nie zamyka pod warunkiem, że żyje się w zgodzie ze sobą i nie krzywdzi się ludzi idących obok. Nie trzeba godzić się na coś, co nam zupełnie nie pasuje. Nie ma takiej konieczności. Jeśli coś nam ciąży w naszym sposobie życia bądź charakterze zawsze możemy się zmienić. Podjąć próbę polepszenia samego siebie. Jeśli zbyt szybko się denerwuję mogę podjąć próbę nie brania wszystkiego dosłownie do siebie. Mogę wyluzować, przystopować. Zastanowić się czy warto tworzyć zmarszczki na czole.

Jest mi dobrze w tym momencie życia, w którym się znajduję. Nigdzie się nie spieszę. Niczego się nie boję. Jestem spokojna. Wiem, co jest dla mnie ważne. Słyszę więcej, czuję więcej i mam oczy szeroko otwarte - na nowe. 

19:35, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21