RSS
poniedziałek, 27 października 2014
Niepewne kontrasty...

Nie znam takiego miasta w Polsce, które byłoby tak nielubiane przez swoich mieszkańców jak Łódź. Mimo codziennych statystyk, że jest lepiej...tabelek, wykresów. Mimo, że Łódź znajduje się obecnie na ósmym miejscu pod względem wartości PKB przypadającego na jednego mieszkańca, tuż za Gdańskiem. Mimo organizowanych festiwali na skalę europejską: światła, murali, mody, desingu i innych. Mimo, że patrząc na Łódź z lotu ptaka miasto jest jedną zieloną od parków przestrzenią. Mimo budowanych dróg, obwodnic...Mimo powstałego pierwszego w Polsce woonerfu...Łodzianie są wiecznie niezadowoleni...

niepewne kontrasty

Poukrywani w wielkich blokowiskach wędrujący z domu do pracy i z pracy do domu. Wiecznie narzekający i nie interesujący się niczym. Marudzący. Szydzący. Cieszący się z każdej wpadki, niepowodzenia. Z kpiną mówiący o swoim mieście, gdy dzieje się coś złego. Gdy Łódź słynie znowu nie z tej strony co trzeba. Wtedy się cieszą...

niepewne kontrasty

To dziwne, że Łódź doceniają przejezdni. Podoba im się. Widzą detale, patrzą szerzej. Oceniają pozytywnie. Zwiedzają. Polecają. Chcą wrócić. Oni wiedzą, że w każdym mieście są slamsy, niebezpiecznie dzielnice i wypadki. Widzą to u siebie i widzą też w Łodzi. Dla nich Łódź nie jest szara i brzydka. Jest podnoszącym się miastem. Pełnym pomysłów, nowości i atrakcji...

niepewne kontrasty

Mam wrażenie, że Łódź i Łodzianie to dwa zupełnie różne punkty w przestrzeni. A Łódź nadal płynie...pod prąd...coraz piękniej...ku mojej uciesze :-))).

niepewne kontrasty 

22:38, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 października 2014
Popołudnia cytrynowe...

Od kilku tygodni żyję w innej czasoprzestrzeni, gdzieś ponad rzeczywistością :-). Mam wrażenie, że Świat pędzi gdzieś obok, a ja przyglądam się wszystkiemu z bezpiecznej odległości. Uśmiecham się...coraz częściej się uśmiecham... :-)

popołudnia cytrynowe

Jestem w innym wymiarze, żółtym, cytrynowym, słodkim i ciepłym. Nie chce mi się pędzić za wszystkim i niczym. Zatrzymuję się, przyglądam się i ruszam do przodu wtedy, kiedy chcę. Nie waham się... :-)

Popołudnia cytrynowe

Wrzesień i wczesny październik to magiczne miesiące. Jest jeszcze dostatecznie ciepło by wybrać się na długi spacer, jest jeszcze dostatecznie dużo czasu by przysiąść na ławce czy usiąść na pomoście. Dzieje się...dużo się dzieje... :-)

popołudnia cytrynowe

Nie przypuszczałam, że zwyczajnie rzeczy mogą przynosić tyle radości i spokoju. Nie przypuszczałam, że czas może nagle przestać się liczyć...Zdjęcia wykonane w Ogrodzie Botanicznym w ukochanej Łodzi. Popołudnia cytrynowe... :-))).

popołudnia cytrynowe


21:18, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »