RSS
wtorek, 06 maja 2014
Dzieje się Magia...

To już ostatni "urodzinowy" wpis. Mamy maj 2014, minęło 5 lat odkąd wzięłam aparat do ręki. W ostatnich tygodniach zapisałam się do kilku grup fotograficznych. Okazało się, że ludzie, którzy mnie nie znają i nie mają najmniejszych powodów by mówić dobrze o moich zdjęciach doceniają mój fotograficzny dorobek o wiele bardziej niż ja sama. Okazało się, że osoby, które tak samo jak ja fotografują, odkrywają miejsca, które ja już bardzo dobrze znam, w których byłam już tak wiele razy i do których lubię wracać :-).

Dzieje się magia

Dopiero dziś, kiedy otrzymuję tak wiele pozytywnych słów i opinii zauważyłam jak bardzo siebie nie doceniałam i jak bardzo w siebie nie wierzyłam. Moje zdjęcia nie są i nie będą artystyczne. Artystą człowiek się rodzi. Moje zdjęcia mają charakter dokumentalny. Zawsze były dla mnie bardzo ważne, ale nigdy nie sądziłam, że mogą się podobać komuś jeszcze. Dopiero dziś dostrzegam, że ta pięcioletnia droga, wyjazdy, plenery były istotne, bo doprowadziły mnie do tego miejsca, w którym dzisiaj jestem. Jest mi teraz tak strasznie miło, że ktoś mnie docenia, że ktoś mnie pochwali. Tak bardzo mnie to uskrzydla...dzieje się Magia :-)))

Dzieje się magia

Do tej pory to nie mój fotograficzny efekt się liczył, to nie moje kadry były ważne, to nie mój nastrój był istotny. Dzisiaj zdaję sobie sprawę jak bardzo byłam stłamszona. To nie moje szczęście się liczyło :-). Doskonale wiem, że teraz będzie jeszcze trudniej. Będę potrzebowała jeszcze więcej samozaparcia, że warto, że nie wolno mi spocząć na laurach. Będę potrzebowała jeszcze więcej siły i motywacji by jechać jeszcze dalej, sfotografować jeszcze więcej na przekór wszystkiemu :-). Tego wszystkiego sobie życzę. Dziś mam tyle dobrego spokoju w sobie. To niewyobrażalne, w minionym tygodniu bloga odwiedziło 1359 osób... dzieję się Magia :-))).

Dzieje się magia

21:19, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 kwietnia 2014
Piąte urodziny jjulliettyy...Moja Krew

Moja naiwna

Gdy ciąłem czołem o bruk

Tajemna stróżka życia

o smaku chleba i rdzy

Moja krew

Moja krew

To moja waleczna

Z bezmyślnej szarpaniny(...)

To moja rumiana

Dowód słusznego trudu(...)

Moja krew

Moja krew

Oto moja leniwa krew

Senny naciek purpury

To ta słodka ciecz,

Zamknięta w systemie rurek

Moja krew

Moja krew

Oto moja w zachodzie słońca

Mieniąca się rosa(...)

Moja zmieszana krew

Zmieszana z Twoją na wiek

Oto moja milcząca krew

W nią wpisany mój kres(...)

Moja krew

Moja krew

 

Moja ochrona czerwona

Przed głodem ochrona(...)

Ty tlen mi dostarczysz

Ty bańki mi tlenu do mózgu, do naczyń

Moja krew

Moja krew

Karmiąca mnie matka

Dożylna królowa

Początku mojego zagadka

Nienasycona

Moja krew

Moja krew

Moja krew

(...)Krwawica codzienna, bo za darmo

To strup na kolanie i amen w pacierzu

I amen

Moja krew

Kropla do kropli

Koralowy sznur

Kropla dla Polski (...)

Kolejna kropla u nosa zwisa

Żywe kropidło kropi bruk

Ostatnia kropla, ofiara czysta

Kultury krwinek, rudy cud

Moja krew

Moja krew

Moja krew

A przyjdzie czas, przyjdzie, próby

Chmury zguby na łby, tak, tak!

Zero er ha plus

Chętnie utoczę sobie krwi.

Utoczę sobie krwi /P.Rogucki/Coma

Moja krew

Fotografie wykonali Maciek Kopański (zdj. 8,13,14), Szymon Kubicki (zdj. 2,11), Krzysiek Barszcz (zdj. 1,3,4,5,6,9,10,12,18), Aleksandra Kunka (zdj. 7,15,16,17). 

22:54, jjulliettaa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Urodziny w III aktach...podziękowania w Muzeum Kinematografii

Pięć lat temu każdą wolną chwilę spędzałam na przeglądaniu blogów o Łodzi, a zwłaszcza: "Moje miasto wyśniona kraina" Przemka Sikory, "Łódź rysowana światłem" Maćka Kawczyńskiego oraz "Łódź na nowo" Mariusza Kucharczyka. Łódź pokazana w niezwykły sposób. Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem włożonej pracy, systematyczności, czystych, perfekcyjnych kompozycji, pięknych kadrów. Postanawiam spróbować fotografować Łódź, zakładam bloga. W ten sposób powstaje jjulliettaa, która za kilka dni obchodzi piąte urodziny.

Muzeum Kinematografii 

Zapisuję się na foto deje, zloty fotograficzne organizowane przez portal społecznościowy Moje Miasto Łódź. Mam szansę widzieć jak trzech łódzkich blogerów "pracuje". Oprócz przepięknych zdjęć wyróżnia ich przede wszystkim SKROMNOŚĆ, POKORA oraz niezwykła UPRZEJMOŚĆ :-).

Muzeum Kinematografii

Po kilku miesiącach zabawy z fotografią udaję się na półroczny kurs do Warszawskiej Szkoły Fotografii Mariana Schmidta.  To był najlepszy wybór jakiego mogłam dokonać i ze szczerego serca mogę Wam polecić. Zajęcia prowadzili fotograficy, którzy mają na koncie światowe wystawy, kilka wydanych albumów, wystawy w galeriach w całej Polsce. Śmieszy mnie, gdy ktoś dopisuje na swoim profilu na facebook'u słowo "artysta". Prawdziwi artyści nauczyli mnie, że gdy udaję się w plener powinnam się wyciszyć, a gdy już będę na miejscu powinnam najpierw obserwować i szukać wzrokiem odpowiednim kadrów. Dopiero później wolno mi fotografować albo raczej uwieczniać to co, już wymyśliłam w mojej głowie. Prawdziwi artyści nauczyli mnie by nigdy nie nazywać zdjęć fotkami. To brak szacunku do swojej pracy. Pokazali mi również różnicę między pstrykaniem a fotografowaniem. Artystą nie jest osoba, która dokonuje pełnej masakracji zwyczajnego zdjęcia w programie do obróbki. Artyście wystarczy sam aparat i jego ustawienia. Artysta odznacza się POKORĄ i PRACOWITOŚCIĄ.

 Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Tym wpisem chciałam złożyć mały hołd Łodzi, która zawsze mnie inspiruje. Chciałam podziękować mojemu Bratu, który cały czas wspiera mnie w działaniach, zrzekł się swojej lustrzanki, bym miała z czym biegać. Chciałam podziękować Szymonowi Kubickiemu, za wsparcie, za towarzystwo w plenerach, za motywację. Najszczersze podziękowania należą się Mariuszowi Kucharczykowi, który poraża mnie swą skromnością. Mistrz nad Mistrzami! Dzięki za każde dobre słowo, przekazaną wiedzę, wspólne fotografowanie i cierpliwość :-).

Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Jjulliettaa miała swoje słabsze momenty, kilkutygodniowe przestoje, zwątpienia. Dzisiaj doskonale wiem gdzie zmierzam i mam pełne przekonanie, że wróciłam do gry. Plany na kolejne zdjęcia są dość ambitne. Wymienione wyżej blogi zostały na dzień dzisiejszy "uśpione". Brakuje godziwych następców.  Zachęcam wszystkich do zabawy z fotografią, do nauki. 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za dobre słowa, motywację, za towarzystwo w poszukiwaniu zaginionego zdjęcia :-)

Muzeum Kinematografii

Muzeum Kinematografii

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w Muzeum Kinematografii w ukochanej Łodzi. Wpis ten rozpoczyna na nowo serię fotografii Łodzi na moim blogu. 

18:10, jjulliettaa
Link Komentarze (1) »
środa, 02 kwietnia 2014
Hit the road Jack...

Już dawno nie dotykałam takich kształtów, linii karoserii, nie czułam pod palcami każdego perfekcyjnego detalu, chromu...każdy element dopasowany w najmniejszym szczególe, nieprzypadkowy...im dłużej oglądałam, dotykałam tym bardziej miękły mi kolana. 

Proponuję posłuchać poniższych piosenek i przenieść się razem ze mną w minione stulecie. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy jedną z tych dostojnych maszyn, poruszamy się po jakiejś malowniczej drodze, gdzieś przed siebie, nigdzie nam się nie spieszy i mamy niesamowitą frajdę z jazdy. Rozmarzyłam się...

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Z reguły jestem osobą, która łapy trzyma przy sobie, ale w takiej sytuacji nie mogłam...po prostu nie mogłam się powstrzymać. Lusterka, wycieraczki, klamki, chromowane chłodne elementy, lustrzana karoseria wygięta w łuki, emblematy...W minionych czasach każdy najmniejszy szczegół był dopracowany ze stuprocentową dokładnością i każdy element do czegoś służył. Nie było bylejakości, fuszerki. To była klasa sama w sobie. 

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz w życiu mam problem, aby opisać słowami to wszystko co czułam, gdy oglądałam auta. W każdym razie takie sytuacje niezmiennie zawsze mnie cieszą i dodają jakiejś magicznej energii na kolejne dni. Bardzo się cieszę, że są ludzie, którzy wynajdują, przeprowadzają renowację, drugie życie mechanicznym zabytkom. Jestem pewna, że to nie moja ostatnia wizyta w podobnym miejscu. Pozostaje mi życzyć miłego oglądania... ;-)

Hit the road jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

hit the road jack

Hit the road Jack

 

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

Hit the road Jack

 Jeden z moich ulubionych cytatów z "Ojca Chrzestnego"

"Moje uczucia były zranione, ale nie jestem człowiekiem, który narzucałby swoją przyjaźń tym, którzy jej nie chcą...tym, którzy uważają, że niewiele się liczę".

Hit the road Jack

hit the road jack

Hit the road jack

21:45, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 marca 2014
Główne prawdy...

Na początku marca brałam udział w plenerze fotograficznym organizowanym przez fundację ViaArt, miejsce pleneru Zakład Karny w Łęczycy. Niezmiernie ucieszyłam się, gdy udało mi się zdobyć miejsce, przyjemność fotografowania miało jedynie 40 osób. Czekałam na ten dzień kilka tygodni. Budynek bardzo stary, zabytkowy, grube mury, bardzo zimne wnętrza. A jak było w środku prezentuję na poniższych zdjęciach. 

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie łęczyca

Poranek tego dnia był dla mnie zaskakująco nerwowy, jechałam na zdjęcia z burzą w głowie. Nie planowałam takiego rozwoju sytuacji. W każdym razie, gdy tylko zaczęłam się poruszać po ulicach Łodzi, wszystko odpłynęło. Jak ręką odjął. Kolejny raz zrozumiałam jak cholernie potrzebuję Łodzi, jaka jest dla mnie ważna i jaka jest kojąca. Miasto, którego tak wiele osób nie lubi, wyśmiewa, obwinia, dla mnie jest balsamem dla duszy. Cholernie mnie wkurza, kiedy ktoś bezpodstawnie narzeka na swoje miejsce zamieszkania (Łódź), marudzi, że nic się nie dzieje, że tylko kopią, rozkopują...jeszcze nikt nie dokonał zmian w mgnieniu oka, na wszystko potrzebny jest czas, nakłady inwestycji i cierpliwości. Jeśli tylko będzie taka potrzeba będę bronić Łodzi słowem i zdjęciem. Bardzo dużo jej zawdzięczam. 

Więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

Wszystko się zmienia, moje poglądy i odczucia też. Do wszystkiego musiałam dojrzeć. Zaczynam tęsknić. Nie za przeszłością tylko wręcz przeciwnie, za przyszłością. Tęsknię za tym co będzie, za dobrem, za nowym. Jestem ciekawa przyszłości. Uchylam drzwi. Nie boję się. Czekam i jestem gotowa. Jestem dobrej myśli. A co do przeszłości to mam już zupełnie inne zdanie. Mądrzejsze, prawdziwe. Nie okłamuję samej siebie jak kiedyś. I to jest dobre. 

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

więzienie Łęczyca

W życiu jest tak wiele możliwości, tyle otwartych drzwi i uchylonych okien. Świat na nikogo się nie zamyka pod warunkiem, że żyje się w zgodzie ze sobą i nie krzywdzi się ludzi idących obok. Nie trzeba godzić się na coś, co nam zupełnie nie pasuje. Nie ma takiej konieczności. Jeśli coś nam ciąży w naszym sposobie życia bądź charakterze zawsze możemy się zmienić. Podjąć próbę polepszenia samego siebie. Jeśli zbyt szybko się denerwuję mogę podjąć próbę nie brania wszystkiego dosłownie do siebie. Mogę wyluzować, przystopować. Zastanowić się czy warto tworzyć zmarszczki na czole.

Jest mi dobrze w tym momencie życia, w którym się znajduję. Nigdzie się nie spieszę. Niczego się nie boję. Jestem spokojna. Wiem, co jest dla mnie ważne. Słyszę więcej, czuję więcej i mam oczy szeroko otwarte - na nowe. 

19:35, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 marca 2014
In the meantime...

I need a part of You

On ownerless ground

I need a point of support

In my torn state of mind

I need a part of you

I need Your hand

You can save me from what?

I want to get back to all haunts

That have been hunting me

I need a part of you

I can go right

You can go to the other side

in the meantime...

Please save my heart from oblivion so that

I will always and always be Yours

I need a part of you

I want to sing to You

All songs I know

I want to get back to all haunts

Comparable to You

I need a part of you

Love is hard to find

but love is not easy to lose my Dear

That is the reason why we still here

Love is hard to find

But love is not easy to lose

I need a part of you

I can go right

You can go to the other side

in the meantime

Please save my heart from oblivion so that

I will always and always be Yours

I need a part of you

I need a part of You

I need a part of you

Please save my heart.../Mela

22:25, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 lutego 2014
Softly...

Szukam w mojej głowie i w moim archiwum takich właśnie zdjęć. Z ciepłym światłem, miękkich, krzepiących. Takich plenerów teraz właśnie potrzebuję. Na szczęście ostatnia zima, która teoretycznie jeszcze trwa, nie dała nam wyjątkowo w kość. Nie oznacza to jednak, że zima w duszy się skończyła. Niemniej jednak bywają już dni na prawdę ciepłe, pełne światła właśnie, z kilkoma stopniami na plusie. 

Gdybym miała zamknąć teraz oczy i ruszyć z aparatem przed siebie, poszłabym właśnie w takie miejsca. Ciche, spokojne, gdzie słońce świeci tak mocno, że aż trzeba mrużyć oczy...

Miękki...

Zdjęcie zrobione niespełna rok temu, bo w kwietniu. W miejscu cichym, spokojnym i kojącym :-). Obejrzałam dziś całkiem fajny film, zaliczany co prawda do tak zwanych romansideł, ale i takie są nam do czegoś potrzebne. Jestem pod wrażeniem ścieżki muzycznej, gdzie co do sztuki są to polscy młodzi wykonawcy, debiutanci. Cieszy mnie niezmiernie, że nasi Młodzi śpiewają coraz lepiej. Mamy Brodkę, Julię Marcell, Melę Koteluk, Dawida Podsiadło, Kari Amirian i dochodzą kolejni Młodzi i piekielnie zdolni. Niedługo nie będę mogła się zdecydować na Kogo bilet mam zakupić, już w zasadzie nie mogę. Nie dam rady finansowo zaliczyć wszystkie koncerty :-). Dobrze się dzieje, na prawdę dobrze :-). 

22:32, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 lutego 2014
Parszywa Pasja...

Pochwalę się kilkoma na prawdę fatalnymi i parszywymi zdjęciami. Być może są one najgorsze ze wszystkich jakie pojawiły się w tym miejscu. Chciałabym jednak choć odrobinę pokazać klimat jaki panował na imprezie motoryzacyjnej w Łasku Parszywa Wrak Race. Nie mam pojęcia dlaczego nie słyszałam o tym wydarzeniu wcześniej, przecież obracałam się wśród ludzi z wielkim zamiłowaniem do motoryzacji i wszelkiego rodzaju rajdów (impreza powtórzyła się już któryś raz z kolei). Na pewno kolejne mnie już nie ominą :-). 

Parszywa Pasja

Parszywa Pasja

Parszywa Wrak Race to nic innego jak rajd pojazdów,gdzie wartość auta nie może przekraczać 1000 zł. Wszystkie są kolorowo wymalowane, niektóre bez dachów, drzwi...pełna dowolność. Najważniejszy w tym wszystkim jest FUN. Już bardzo dawno nie ubawiłam się tak dobrze na imprezie motoryzacyjnej. Na większości rajdów, na które uwielbiam jeździć, liczy się po prostu prędkość i sprawność kierowcy. W zasadzie dla ludzi, widzów to była po dłuższej chwili po prostu NUDA. Tutaj jest zupełnie inaczej. Impreza wydaje się bardzo bezpieczna, wszyscy mają kaski, nie osiąga się niesamowitych prędkości, ale zabawy i adrenaliny jest baaaardzo dużo. Widziałam również kobiece załogi. Pełen odjazd :-). 

Parszywa Pasja

Parszywa Pasja

Parszywa Pasja

Stałam tam oglądając rajd i ładowałam się tak niesamowicie pozytywną energią, że uśmiech miałam jeszcze przez cały tydzień. W przerwie była możliwość przejścia się po "boksach serwisowych" gdzie obok tych wrakowych piękności stały całe rodziny, przyjaciele, którzy zamieniali się w mechaników. Ludzie byli wyposażeni dosłownie we wszystko, części zamienne, wodę do mycia przednich szyb, widziałam nawet starszego Pana ze spawarką :-). Niektóre rodziny rozpalały grilla (pogoda jak na luty była typowo wiosenna) były napoje, kiełbaski i uśmiech na twarzy każdego z nich.

Parszywa Pasja

Parszywa Pasja

Zawsze ciągnęło mnie do ludzi z pasją. Ludzi, którzy potrafią przegadać całą noc o swoich zainteresowaniach, którzy potrafią zatracić się w tym co robią, co sprawia im frajdę. Nie ważne czy jest to fotografowanie, gotowanie, bieganie, szydełkowanie czy jeszcze inne mniej lub bardziej ekstremalne zajęcie. Kocham ludzi, którzy spontanicznie na jeden wspólny znak wsiadają do aut i przemierzają kilkaset kilometrów po to, by napić się złotego trunku w Jastrzębiej Górze. W tych ludziach jest pasja, spontaniczność w dobrej sprawie, siła przetrwania i walka z monotonią codziennego życia. 

Boję się tych wszystkich, którzy interesują się niczym albo co gorsza interesują się cudzym życiem i śledzeniem cudzych poczynań. Boję się tych, którzy całymi godzinami potrafią przegadać o kimś, o kim tak na prawdę nie mają pojęcia. Boję się tych, którzy posiadają profil na facebook'u tylko po to, aby śledzić innych i nie potrafią z tego portalu społecznościowego korzystać w inny sposób. 

Parszywa Pasja

Parszywa Pasja

Nie wyobrażam sobie bym mogła kiedyś po prostu się poddać. Zasiąść na zawsze w ciepłym fotelu bez moich ucieczek, bez pieczenia bezy, bez przyjemności oglądania rajdów, bez fotografowania. Nie wyobrażam sobie bym mogła kiedyś nie wielbić ludzi z pasją. To zazwyczaj trudne charaktery, często niepokorne. Jednak wierzę, wierzę w pasję, ludzką spontaniczność i ich niepokorność :-).

Parszywa Pasja

Parszywa pasja

13:24, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 stycznia 2014
Stronghold...

I hear the warrior's drums

Rolling like a distant thunder 

Oooh oh oh they're waiting

Oooh oh oh with me.../KARI 

 

Stronghold

19:11, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Bellissima...w zimowej odsłonie

Zima nie jest powodem do zaprzestania pieczenia Mojej Ukochanej Bezy. Rozwijam się, wymyślam kolejne wersje tego pysznego deseru. W listopadzie miała premierę Beza z kremem kajmakowym i daktylami. Później udoskonalona jeszcze o marmoladę figową :-). Obecnie znajomi i rodzina ciągle się nią zachwycają, a na ostatnim styczniowym spotkaniu z kuzynami i kuzynkami Kajmakowa Beza była gwiazdą wieczoru :-))).

Kajmakowa

Kajmakowa

Kiedy na dworze ciężkie mrozy i zimowa aura miło sobie popatrzeć na Bezę w pełnej owocowej krasie. Jeszcze miłej sobie takie pyszności pojeść. Taka piękność wylądowała na urodzinowym przyjęciu Oli w Tarnowie. Tak, zgadza się, zawiozłam Bezę do Tarnowa (już drugi raz). Taka piękność była również prezentem urodzinowym dla mojego Taty w minioną sobotę :-))). Kiwi i truskawki - doskonałe połączenie. 

Kiwi i Truskawki

Kiwi i truskawki

Nadal pieczenie Bezy sprawia mi ogromną przyjemność. Mam coraz więcej pomysłów jak może wyglądać kolejna Królowa :-). Nadal głównym składnikiem jest Serce :-). Nadal. Bez względu na wszystko :-))). Bellissima, moja Królowa :-))).

19:21, jjulliettaa
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25